Monika Staszewska „Bez lęku” (recenzja)

Każda kobieta, która przygotowuje się do roli matki bądź nią już jest, zna to imię i nazwisko. Monika Staszewska! Przede wszystkim z magazynu „Dziecko”, a także z gazetowego forum o karmieniu piersią, gdzie położna doradzała i odpowiadała na wszelkie pytania dotyczące laktacji. Pełniła też dyżur telefoniczny. Nie ukrywam, że i ja miałam kiedyś potrzebę zadzwonić. Nie macie pojęcia, jak cudowne to uczucie, kiedy pełna lęku młoda matka dzwoni  z problemem, zostaje wysłuchana, a potem słyszy coś, co owa matka instynktownie czuła, że powinna była zrobić. Nie macie pojęcia, jak to pomaga kobiecie poczuć, że jest bardzo dobrą matką. Najlepszą. Jak to dodaje skrzydeł macierzyństwu. Z Moniką Staszewską rozmawiałam przez telefon tylko jeden raz, kilka razy (2-3) radziłam się jej na owym forum. To, czego jej krótkie acz konkretne odpowiedzi mnie nauczyły na całe moje w tej chwili już poczwórne macierzyństwo, to: słuchaj swojego instynktu, jesteś wspaniałą matką, dasz sobie radę. Dla mnie to było/jest zbawienne. Zdumiewa mnie dziś, jak wiele Monice Staszewskiej zawdzięczam.

Dlatego z  taką ciekawością sięgnęłam po wydaną przez wydawnictwo Mamania książkę-wywiad Bez lęku. Byłam pewna, że to swoisty poradnik po karmieniu piersią. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to rozmowa z Moniką o życiu. A zatem o wszystkim – o wychowywaniu dzieci, o relacji z mężem, z teściową, o karmieniu piersią, o starości, o śmierci…

Wywiad podzielono na dwie części. Pierwsza nazwana została Lęk, dlatego że Staszewska zwraca uwagę, jak wiele decyzji w naszym życiu wypływa z irracjonalnego niejednokrotnie strachu. Boimy się tego, co przyniesie nam ciąża, boimy się porodu, boimy się o dziecko… Położna mówi: „Czasem myślę, że jedną sprawą jest to, że my sie boimy śmierci w ogóle, tego, że skończy się nasze życie, a druga sprawa to kwestia lęku związanego z takim umieraniem w cudzysłowie, czyli oddawaniem życia po trochu, dla kogoś”. I kiedy padają takie słowa, warto książkę na chwilę odłożyć na bok i oddać się refleksji. Spróbować zobaczyć swoje życie i swoje lęki. A potem wrócić do lektury, żeby zobaczyć, jaką odpowiedź na strachy ma bohaterka wywiadu. Druga część książki nosi tytuł Miłość, która jest jedynym lekarstwem na lęk.

Dla mnie najciekawsze w tej książce są dwie rzeczy – świadectwo życia oraz swoiste wyznanie wiary. Zaskakujące jest czytać, że Staszewską opuścił mąż czy że jej syn robił liceum 6 lat… To sprawia, że jej przemyślenia stają się po prostu wiarygodne. Wystarczy wyobrazić sobie zmagania samotnej matki dwójki dzieci z życiem, aby zdać sobie sprawę, że jej rady nie są zwyczajnym gadaniem pani, która przeszła tysiąc kursów i teraz chwali się wiedzą. Można rzec, że jej rady to praktyka jej życia, to jej własne łzy. I w kontekście tych trudności życiowych, Bóg jawi się jako jedyna sensowna odpowiedź. Tylko dzięki tej Bożej perspektywie można zrozumieć, dlaczego Staszewska ma tyle miłości i cierpliwości do swoich rozmówczyń i dlaczego jej praca to nie tylko praca, ale powołanie.

Polecam tę mądrą rozmowę!

Monika Moryń

Monika Staszewska, Bez lęku, Mamania, Warszawa 2012.

 

2 komentarze
  • Katarzynka lubi to
  • Kinga
    Kinga Dzięki :) Zastanawiałam się właśnie nad kolejną lekturą :)
    26 października 2012
  • violinola
    violinola Bardzo fajna recenzja. Na pewną sięgnę.
    5 września 2013
2 komentarze
Mobile Analytics